ANNA CZERWIŃSKA-RYDELMARTA IGNERSKA
WytwórniaWytwórcyKsiążkiBlogDystrybucja

WSZYSTKO GRA


CENA: 35.00 zł
dodaj do koszyka



WSZYSTKO GRA

Nagrody:

BolognaRagazzi Award 2012 w kategorii non-fiction
Książka Roku 2012 w konkursie IBBY
nominacja do niemieckiej nagrody Jugendliteraturpreis 2014
Grand Prix Młodych Krytyków w Wiedniu
Biały Kruk Międzynarodowej Biblioteki Książek dla Dzieci i Młodzieży w Monachium
Lista Honorowa IBBY
Lista Skarbów Muzeum Książki Dziecięcej w Warszawie
Must Have Łódź Design Festival

Recenzja Małgorzaty Cackowskiej

Dlaczego wszystko gra we „Wszystko gra”?

„Wszystko gra” z tekstem Anny Czerwińskiej–Rydel z ilustracjami i w opracowaniu graficznym Marty Ignerskiej to niezwykle oryginalna literacko-graficzna forma edukowania muzycznego, ujęta w ramy przedstawienia orkiestry symfonicznej na kilka chwil tuż przed koncertem, przed którym instrumenty stroją się. To wspaniała książka, której treść i forma, choć wykonane przez dwie różne osoby są nierozłączne. Cała idea książki zachwyca, jednakże na wyobraźnię w sposób bardziej bezpośredni oddziałuje to, co można w niej zobaczyć.

Jak to się dzieje, że książka wręcz hipnotyzuje jakąś niezwykłą siłą artystycznego wyrazu? Już na okładce widzimy dość mocnego, muskularnego, ale frywolnego jednocześnie (bo w koszulce atlety z częściowo odkrytym torsem i muszką na szyi) puzonistę, rodem jakby z Nowego Orleanu. Ta jazzowa konotacja wiedzie odbiorcę do kontekstu rodzenia się kultury popularnej. Wprowadzenie popkultury do świata muzyki klasycznej to oryginalność stylu Marty Ignerskiej.

I dalej. Wizualizacje tego, co wyrażone słowem, przypominają awangardę z początku dwudziestego wieku, a szczególnie eksperyment filmowy pt. Oko i ucho Franciszki i Stefana Themersonów z 1945 roku, gdzie synkretyzm abstrakcyjnego obrazu i pieśni Karola Szymanowskiego jest niemal idealny. W książce jesteśmy jakby krok dalej – dźwięku w ogóle nie słyszymy, ale możemy przynajmniej spróbować wyobrazić sobie (niczym osoby niesłyszące), jak brzmi i czym jest głos każdego instrumentu? Jaką jakość wnosi do orkiestry: czy ogień, czy lot ptaka, rzewną miłość…? Ta książka może zatem powiedzieć i pokazać, czym jest muzyka, również osobom niesłyszącym.

Ukazane w książce dzikie rumaki, grajkowie i bożki przywołują ducha kultury antycznej, malarstwa początku naszej cywilizacji. Wyraźne figury postaci, często profilowanych, jednobarwnych na skontrastowanym wyrazistym tle są niczym te z antycznych waz. Tam widzimy czerń i pomarańcz, a tu ultranowoczesny oranż. Takie zestawienie kolorystyczne (oranż z magentą) jest zresztą ostatnio w dizajnie bardzo en vogue. Ale w tej książce (a również w kilku innych najnowszych dziełach młodych polskich graficzek) intensywność barw doprowadzona jest do takiego punktu, że stają się fluorescencyjne, choć ciągle trzymają się klasycznych zasad.

W książkach dla dzieci bardzo często spotykamy się z personifikacją, antropomorfizacją i animizacją tego, co dotąd nie żyło. To swego rodzaju funkcjonalna norma. W tej książce mamy do czynienia z bardzo oryginalnym, a do tego niezwykle zabawnym, czasami nawet prześmiewczym stylem personifikacji instrumentów muzycznych, oddającej ich atrybuty (np. altówki to zazdrosne i dość łatwe do urażenia pańcie z zadartymi nosami, właśnie dlatego, że nie są tak ważne jak skrzypce), ale przede wszystkim ich historię i kulturową proweniencję, np. flet, będący instrumentem bogów i pasterzy przedstawiany jest jako bożkowo-pastuszkowy, brodaty mężczyzna z gęstą czupryną wijących się węży i łączki kwiatuszków, skąd wiemy że ma moc zaklinania węży i pochodzi z krajów Azji, ale także umila pasterzom czas na całym świecie. Niezwykłą jest też trąbka – trębaczka z gąszczem płomieni i kłębami dymu zamiast włosów, czyli ta, której dźwięk jest jak jasność ognia i ma moc wołania na alarm. Takie portrety, zdają się czerpać inspiracje z szesnastego wieku, głównie z manierystycznych, alegorycznych dzieł Arcimbolda, które „spełniają manierystyczną zasadę capriccio - dzieła niezwykłego, dziwacznego (bizzarro), pomysłowego, zaskakującego odbiorcę i prowadzącego z nim grę umysłową i optyczną ”. Również tak jak Arcimboldo projektował barwny system zapisu nutowego, z którego muzyk odróżniając tonację miał wygrywać dźwięki, tak Marta Ignerska komponuje obrazy z inwencją własną, zapisując dźwięki barwami drukarskimi i kształtami, ale też operując symboliką sprowokowaną przez tekst.

We "Wszystko gra" wszystko gra również dlatego, że niezwykle płynnie, jakby zupełnie bez żadnej granicy tekst zamienia się w obraz, a potem w muzykę!

Odbiorca może odnieść wrażenie, że uczestniczy w jakiejś niezwykłej, lecz przypisanej naszej kulturze „walce żywiołów”. Dla przykładu, w dwóch rozkładówkach narracji tak słownej jak i wizualnej wszystkie instrumenty spotykają się. W pierwszej z nich są jeszcze ‘osobami’, które zdają się szaleć samopas jak na ogromnych igrzyskach i tańczyć (co oznacza etymologia słowa orcheisthai ) w niczym nieograniczonej przestrzeni: trąbka i róg strzelają wprost dźwiękiem, szarżują po diagonalnych liniach, opowiadający sobie dowcipy fagot z puzonem pękają ze śmiechu, piszczą flety i skrzypią skrzypce, płaczą altówki, jeleń ryczy… słowem zgiełk taki, że aż z lasu uciekają wilki, dzik i wszystko, co żywe. W drugiej – już nie spotkamy osób, ale widzimy oddaną w równych pasach trzech barw harmonię samego, czystego współbrzmienia dźwięków, które wszystkie one jednocześnie wydają, ale tym razem już potulnie pod władzą batuty dyrygenta i utworu koncertowego na orkiestrę symfoniczną.

Podstawowym tworzywem ilustratorki jest rysunek, często karykaturalny (niejednokrotnie dodaję ‘gębę’ swoim protagonistom), czasem nawet komiksowy, wykonany ręcznie miękkim ołówkiem i poddany obróbce komputerowej. Te miękkie, czasem krągłe i rozmazane nieco kształty zderzane zostają z czyściutkim, zwielokrotnionym śladem komputerowego, sterylnego niemal sznytu (np. ilustracja wydobywania dźwięku ‘a’ z oboju albo snucia się ‘a’ cieniuteńkiego niczym pajęcza sieć wyskakująca spod smyczka). Technika ta zdaje się mieć ogromny sens w dziele jakim jest książka. Gdyby bowiem artystka chciała oryginały swych prac wykonanych ołówkiem wystawiać jedynie w galeriach – szanse na ich długowieczność byłby nikłe. A tu – proszę bardzo – dzięki świadomej działalności wydawcy, jest książka z ilustracjami wydrukowanymi w doskonałej drukarni, na jednym z jakościowo najlepszych i najtrwalszych papierów. Ilustracja w oryginale wykonana ołówkiem czy cienkopisem, dzięki temu, że znalazła się w książce, przynależy do sztuk użytkowych zostaje zwielokrotniona i w postaci takich kopii może trafiać prosto w ręce tysięcy odbiorców, a co najważniejsze - ma szanse przetrwać kilkaset lat!

Książka Wszystko gra ma wartość artystyczną, pragmatyczną i edukacyjną, a jednocześnie charakter śmiałej, awangardowej plastycznej kreatywności. Jest ona zapowiedzią serii tak oryginalnych i przede wszystkim nienudnych lekcji z teorii muzyki i stanowi chwalebny przykład książki edukacyjnej, o której śmiało można powiedzieć, że przekroczyła przepaść dzielącą współczesną polską produkcję książkową dla dzieci ostatnich dekad od najlepszych ilustrowanych książek edukacyjnych powstałych w Polsce w latach 60 i 70 ubiegłego wieku .

Na zakończenie warto dodać, że nie sposób nie dostrzec w książce swego rodzaju odrębnej, ale jakże ważnej i niezwykle humorystycznej opowieści wizualnej, którą możemy śledzić na obu wyklejkach: początkowej i końcowej. Jest to nie tylko przegląd i typologia melomanów, ale przede wszystkim ukazanie bogactwa i różnorodności społecznej reakcji na sztukę, w przewadze entuzjazmu, głównie dlatego, że wszystko zagrało. Dobrze by było gdyby takiego właśnie odbiorcę miała ta książka, w której również wszystko zagrało. W każdym razie, bardzo chciałabym w to wierzyć.



PRZECZYTAJ FRAGMENT

RECENZJE, KOMENTARZE

obój
obój
klarnet i flet
klarnet i flet
kotły
kotły
puzon
puzon
wiolonczele
wiolonczele
szukaj
Twój koszyk           In English

Wytwórnia KONTAKT

, więcej »