Piszą o nas
O WydawnictwieHistoriaZakres działalnościNagrodyKontaktPiszą o nasInformacje o współpracyBannery i logotypy
WytwórniaWytwórcyKsiążkiBlogDystrybucja

Dziewczyny od Tuwima - Beata Kęczkowska


Siedem młodych i dynamicznych warszawskich graficzek zilustrowało 28 wierszy Juliana Tuwima. Powstała książka niebanalna, na nowo odczytująca mistrza. Tuż po świętach na targach książki dla dzieci w Bolonii odbiorą prestiżowe wyróżnienie - Bologna Ragazzi Award.

 

- Było losowanie! Nie było losowania! Dostałyśmy z przydziału! Wydawca zdecydował! - przekrzykuje się siedem artystek: Gosia Urbańska, Monika Hanulak, Małgorzata Gurowska, Marta Ignerska, Ania Niemierko, Agnieszka Kucharska-Zajkowska i Justyna Wróblewska, wszystkie po warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Dziś już żadna nie pamięta, jak przebiegał podział pracy przy ilustrowaniu wierszy Tuwima.

- Ja powiem, jak było - zaczyna Magda Kłos-Podsiadło. To ona wspólnie z Bożeną Samojluk-Ślusarską trzy lata temu założyła Wytwórnię - wydawnictwo, które postawiło sobie ambitne zadanie wydawania mądrych i pięknych książek dla dzieci. Krok po kroku, książka po książce udawało się to zadanie realizować.Wytwórnia wydała osiem tytułów, ale bardzo potrzebowała sukcesu. I przyniósł go tom wierszy Tuwima. I to od razu na skalę międzynarodową i bardzo prestiżową.

Pomysł na taki zbiór narodził się w księgarni przed półką z książkami Tuwima. - Te oględziny wypadły bardzo słabo. A przecież to jeden z naszych najlepszych autorów dla dzieci. Zdecydowałyśmy: wydajemy! Znałyśmy świetne ilustratorki i to od razu całą grupę, postanowiłyśmy ją promować w całości. No i tak się zaczęło - wspomina wydawczyni.

Gdy każdy dostał już swoją pracę, wydawczynie umawiały się na rozmowy o książce i pokazywanie projektów w kawiarni na placu Zbawiciela. Ten, kto mógł - przychodził, czasem to były dwie osoby, czasem pięć. Zebranie całej grupy było nie lada zadaniem, więc wzajemnych konsultacji w pełnym komplecie nie było. Książka od początku miała być różnorodna, z wyraźnym podpisem każdej z siedmiu graficzek. Od pomysłu do wykonania upłynęło trochę czasu. - Rok? Może ze dwa lata? Magda wykonywała do każdej z nas miliony telefonów - przyznaje Monika Hanulak. Gdy wszystkie panie wywiązały się z zadania, zdążyły z terminami książkę w całość ułożyła Anna Niemierko. To był jej obok zilustrowania kilka wierszy dodatkowy wkład w książkę. Podobno obyło się bez kłótni, podobno nawet "było obrzydliwie miło". Potem książka "pojechała" do drukarni. Premiera była zaplanowana jesienią, na targi książki w Krakowie.
- Jest 25 października, targi właśnie się rozpoczynają. Do naszego stoiska sunie wózek z paletą. Paletką właściwie. Jadą wiersze! To był szok! Że książka taka duża, że tak wygląda. Bo oczywiście znałyśmy ją na pamięć, ale co innego makieta, szczotki, a co innego książka, która właśnie przyjechała z drukarni. Oglądałyśmy ją strona po stronie. Były też już pierwsze opinie czytelników. Książka od początku budziła skrajne emocje, ale takie też było nasze założenie: żeby wiersze wywoływały u czytelnika różne reakcje - mówi Magda Kłos-Podsiadło.

Książka również u ilustratorek wywoływała różne emocje. - Muszę się przyznać, na początku musiałam się oswoić z tą książką.

Przeglądałam ją raz, drugi, następny. Ten czas był mi potrzebny. Wierzę, że powolutku, powolutku wszyscy czytelnicy polubią ją tak jak ja - wyznaje Małgorzata Gurowska.

Już na ubiegłorocznej edycji targów w Bolonii Wytwórnia pokazała projekty "Tuwima dla dzieci". Wzbudził zainteresowanie. Ale o tym, by książka dostała nagrodę, nikt nie marzył. - Jak się tam jest i widzi się te wszystkie uhonorowane książki, jakie z nich cuda, to naprawdę trudno pomyśleć, że podobne wyróżnienie może akurat mnie przypaść w udziale - zauważa Gosia Urbańska.

Ją wieść o o werdykcie bolońskiego zastała w tramwaju: - Odebrałam telefon od Magdy. I się zaczęło: popłakałam się, darłam się też do słuchawki jak opętana. Wszyscy się na mnie patrzyli ze współczuciem, że coś się stało.

- Był już moment, gdy czułyśmy, że jest nam ciężko. Nie będę oszukiwać. Dystrybutorzy ciągle patrzą na nas jak na jakieś dziwadła, a bez nich nie przebijemy się do czytelnika. Może ta nagroda odmieni myślenie o książkach dla dzieci - rozmarza się Magda Kłos.

I zdradza plany, że Wytwórnia ma już pomysł na serię książek - po Tuwimie byłby Brzechwa, potem Kern i następni. I różne pokolenia ilustratorów.

- Przyjedziemy z Włoch w glorii, w chwale i na Okęciu już dostaniemy setki propozycji, w których będziemy przebierać - śmieje się Gosia Urbańska. I dodaje: - Ale tak serio, liczę, że może łatwiej będzie pozyskać pieniądze na superodjazdowe graficznie projekty. Może łatwiejsze będą rozmowy z wydawcami. Ta nasza książka w porównaniu z tym, co dzieje się w książce dziecięcej na świecie nie jest jakaś wyjątkowo awangardowa. To nie jest tak, że w siedem odkryłyśmy Amerykę. To, co zaproponowałyśmy, mieści się w ogólnym trendzie światowym, a w Polsce to jest nadal coś nowego.

Monika Hanulak dorzuca: - Chciałabym, żeby nas zwyczajnie zauważono. Żeby nas docenili wydawcy polscy. I matki polskie. I ojcowie też.

Komentuje Ewa Tuwim-Woźniak,

Fundacja im. Juliana Tuwima i Ireny Tuwim:
Kiedy przed dwoma laty współwłaścicielka wydawnictwa Wytwórnia Bożena Samojluk napisała do mnie, przedstawiając swoje wydawnictwo: "poszukujemy najciekawszych, najbardziej twórczych młodych ilustratorów", ucieszyłam się ogromnie, że chcą wydać wiersze dla dzieci Tuwima.

Było to pierwsze wydawnictwo, które samo poruszyło problem, który mnie nurtował od dawna. Jakość ilustracji zamieszczanych wtedy w większości książek z wierszami Tuwima była trudna do zaakceptowania dla kogoś, kto wychował się na ilustracjach Ha-Gi (Anny Gosławskiej-Lipińskiej), Szancera i Lenicy. Byli to wielcy, samodzielni artyści, którzy traktowali dzieci podobnie jak Julian Tuwim, to znaczy jak czuły opiekun i pedagog mówiący do dzieci tak, jak mówią ludzie dojrzali, którzy jednak rozumieją sposób myślenia i poczucie humoru dzieci.

Nie zawiodłam się, kiedy wkrótce przysłano mi próbki ilustracji i potem, kiedy książka już została wydana. Wszystkie ilustratorki książki "Tuwim" są moim zdaniem ogromnie utalentowane, a zdecydowana większość posiada takie rzadkie cechy jak silna indywidualność i zrozumienie potrzeb dzieci.

 

Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna, 23 marca 2008 r.


 
szukaj
Twój koszyk           In English

Wytwórnia KONTAKT

, więcej »